Nazywam się Daria i w imieniu moim i mojego brata będę opisywać nasze przygody.
Mój brat Kacper ma 5 lat i ciągle poszukuje nowych wrażeń. Nie ma z nim spokoju, ciągle coś mówi, dopytuje o szczegóły, biega i skacze. Ciężko czasami nad nim zapanować. Jest między nami 18 lat różnicy. Urodził się w momencie, gdy zaczynałam klasę maturalną. Jesteśmy z Malborka, ale ja większość czasu spędzam w Krakowie gdzie studiuję. Przez moją decyzję o studiowaniu tak daleko od miejsca zamieszkania z moim małym braciszkiem widuję się bardzo rzadko - ok. raz na miesiąc przez 3 dni. Jednak Kacper jest już na tyle duży, że można go zabierać na wycieczki. W tym roku wyjątkowo rodzice pozwolili wspólnie mi i Kacprowi jechać na wakacje do Krakowa. Tu po czterech dniach pełnych atrakcji wpadłam na pomysł aby opisywać nasze przygody. Stało się tak dlatego, że nieczęsto natykamy się na problem znalezienia odpowiednich atrakcji dla "naszych" pociech. Muzea, parki i inne rzeczy, które zaciekawią dorosłych niekoniecznie zaciekawią dzieci. To było dla mnie inspiracją, ponieważ ja znalazłam takie miejsca i z chęcią Wam je opiszę, pokażę, napiszę ile kosztują i polecę miejsca w które warto się udać. Nasze wyprawy znajdują różne miejsca - Gdańsk, Malbork, Kraków i ich okolice. Zaglądajcie tu, a może znajdziecie coś dla siebie i będzie to na tyle ciekawe, że zadowolicie wszystkich uczestników swoich wypraw.
.................................................................................................................................
Ach, cudowna idea. Kacper na tyle duży, że mogę go zabrać sama do Krakowa. <- tak sobie pomyślałam jakoś na początku sierpnia, gdy wakacje dobiegły połowy. Rodzice się zgodzili, choć trochę z ciężkim sercem. Niby jestem dorosła, ale wiadomo oboje jesteśmy ich dziećmi i się o nas martwią :) choć niepotrzebnie :P Największym wyzwaniem całego tripu była podróż pociągiem. Niestety, PKP nie zachwyca rozkładem pociągów Malbork-Kraków. Wybraliśmy 8-godzinną podróż w dzień. Było ciężko, tyle mogę wyznać. Jednak mój brat to silny chłopak i gdyby pociąg nie miał opóźnienia wytrwałby do końca podróży, jednak na ostatnie 45 minut zasnął. Sama mu to doradzałam, jednak troszeczkę się przeraziłam, gdy zobaczyłam tak bardzo znajome krakowskie budynki, a Kacper nie dał się dobudzić, spał jak kamień. Na szczęście przed samym dworcem się obudził i udało nam się dotrzeć do mieszkania.
A tu specjalnie dla Was zdjęcie śpiącego w pociągu Kacpra ;) :D
Jeśli chcecie poznać fajne miejsca gdzie Wy i Wasze dzieci będziecie mieć niebywały ubaw zapraszam do kolejnych postów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz